piątek, 18 lipca 2014

Typowy dzień

Witajcie,
Dziś ostatni dzień wyzwania, poniżej przedstawiam Wam jeden z moich typowych dni, nie wiem czy będzie ciekawie, ale nie będę Wam pisała przecież że robię rzeczy których typowo nie robię ;)

7:15 Dzwoni budzik....
7:25 ...po raz kolejny dzwoni budzik
o Matko! Już 8:45 ?! Czemu budzik nie dzwonił?! (sic! znów nie pójdę pobiegać - i po co inwestowałam w te buty... )
9:10 Wyjeżdżam na rehabilitacje ( znów kręgosłup) 
9:25 Dojechałam, jakoś poszło choć coś się dzieje z autem  ( znowu?! - niedawno było u mechanika)
9:30 Wbiegam do pokoju z tymi wszystkimi urządzeniami które naświetlają, masują i robią różne cuda. Swoją drogą to okres oczekiwania na tego typu przyjemności jest bardzo długi - więc trzeba brać ile dają (np. ostatnio Pani rehabilitantka zapomniała że jestem na solluxie ( coś co nagrzewa) i tym sposobem zyskałam dodatkowe 15 minut solarium;))
10:15 Wsiadam w swojego bolida i pędzę do domu, żeby się ogarnąć do pracy
10:30 Home sweet home - szybko, szybko... zrobić smoothie ( to akacja zdrowe odżywianie), naszykować ciuchy ( kot znów wyspał się na mojej czarnej koszulce - ale nic to, rolki do odkacania mam w pracy), szybkie śniadanie ...i ...
10:55 znów wsiadam do auta i pędzę do pracy
11:00 Witaj Praco! Zaczynamy: Posprzątać salę, naszykować stoliki, ogarnąć to wszystko do otwarcia, ekspres, lemoniady, koktajle, sztućce... już domyślacie się gdzie pracuję?:) W międzyczasie szkolę nowe dziewczyny.
12:00 Otwieramy:)
12:00 - 16:00 Poszukuję nowych dostawców, robię zamówienia, zliczam stany i czytam o winach ( w ramach poszerzania wiedzy - marzy mi się kurs sommelierski )Doradzam, polecam dania i rozmawiam z klientami ( miło słyszeć że mamy wybitną kuchnię, i wszyscy są zadowoleni)
16:00 - 18:00 W oczekiwaniu na gości eksperymentuję z nowymi smakami. Tak! lemoniada arbuzowa wymiata, do tego kawa mrożona z cynamonem, mrożona bez cynamonu...
18:00 Zaczynamy szkolenie - Marynowanie i grillowanie - Uczestnicy przeglądają receptury, a ja odpowiadam na pytania.
22:30 Szkolenie zakończone, wszyscy są zadowolenie i najedzeni, zapewniają że będą nas odwiedzać.
22:30 - 23:00 Znów jestem w domu :)
23:00 Chwila wytchnienia, ciepła herbatka, wymiana wrażeń z K. po całym dniu, często zdarza nam się usnąć na kanapie w salonie
24:30 Jakie wygodne to nasze łóżko....Dobranoc;) 

Oczywiście bywają dni kiedy nie pracuję, wtedy wolny czas spędzam z K. ( góry ( dobrze że mamy je tak blisko), rowery, itp. ) lub poświęcam na scrapowanie, day spa, gotowanie, bieganie i wiele innych, ale miało być o typowym dniu;)

Pozdrawiam ciepło,
Moniś-ka.

6 komentarzy:

  1. Intensywny dzień ;) Fajnie, lubię takie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ze wstawaniem mam dokladnie tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też ja też :)
      budzikom śmierć

      Usuń
  3. Ten wpis żyje i jak go czytam, to czuję, że jestem tam z Tobą - tak dobitnie to zobrazowałaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Intensywny dzień masz za sobą :) Ja ostatnio mam wrażenie, że z wiekiem doba strasznie mi się skraca.

    OdpowiedzUsuń
  5. To był bardzo intensywny dzień :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się że mogę poznać Twoją opinię :)